Kolejne precedensowe wyroki w sprawie in-house na korzyść członków ZPBK

Ostatnie dni przyniosły dwa precedensowe rozstrzygnięcia dla rynku gospodarki odpadami. Obie sprawy dotyczyły bezprawnie wprowadzonego trybu in-house. W obu przypadkach racja była po stronie członków Związku Pracodawców Branży Komunalnej, którzy nie zgodzili się na to, by gminy odbierały rynek prywatnym firmom z pominięciem przepisów.

Września: prawomocny wyrok otwiera drogę do odszkodowań
Sąd Okręgowy w Warszawie, sygn. akt XXIII Zs 55/25, wyrok z 23 września 2026 r.

Sąd Zamówień Publicznych zmienił wyrok Krajowej Izby Odwoławczej z lutego 2025 r., którym oddalono odwołania wykonawców od wprowadzenia trybu in-house. Sąd uznał, że Gmina Września naruszyła m.in. art. 214 ust. 1 pkt 11 lit. b oraz art. 214 ust. 5 i 6 ustawy Prawo zamówień publicznych. Przepisy te określają, kiedy wolno udzielić zamówienia in-house oraz w jaki sposób liczy się próg działalności wykonywanej na rzecz zamawiającego. Sąd stwierdził również naruszenie podstawowych zasad Pzp: uczciwej konkurencji, równego traktowania wykonawców i proporcjonalności (art. 16 pkt 1 i 3). Spółka komunalna nie spełniała zatem warunków uzyskania zamówienia bez przetargu.

Znaczenie tego wyroku wykracza poza jedną gminę. Stwierdzenie przez sąd naruszenia przepisów jest warunkiem dochodzenia odszkodowania od zamawiającego (art. 555 Pzp). Wyrok w sprawie Wrześni otwiera więc drogę do roszczeń wykonawcom, którzy utracili rynek wskutek bezprawnie wprowadzonego in-house. Będzie on także istotnym punktem odniesienia w innych sporach dotyczących in-house w całej Polsce.

Lubin: 200 000 zł kary za zamówienie z wolnej ręki
Krajowa Izba Odwoławcza, sygn. akt KIO 3760/26

Izba wcześniej uznała, że spółka gminna nie spełnia przesłanek in-house. Mimo to gmina próbowała powierzyć jej usługę w trybie z wolnej ręki. KIO jednoznacznie uznała takie działanie za niedopuszczalne. Stwierdziła naruszenie art. 214 ust. 1 pkt 5 w zw. z art. 16 pkt 1 i 2 Pzp i nałożyła na zamawiającego karę finansową w wysokości 200 000 zł. Kary tej wysokości zdarzają się rzadko. To jasny sygnał, że tryb z wolnej ręki nie może zastępować in-house, którego nie da się obronić.

Co wynika z tych rozstrzygnięć?

  • In-house to wyjątek od zasady konkurencji, a nie wygodne narzędzie polityki komunalnej. Przesłanki muszą być spełnione rzeczywiście, a nie tylko na papierze.
  • Przepisów nie da się obejść zmianą trybu. Jeżeli nie ma podstaw do in-house, pozostaje przetarg.
  • Bezprawny in-house kosztuje. Oprócz kar nakładanych przez KIO wykonawcy mogą dochodzić odszkodowań. W obu przypadkach koszty ponoszą mieszkańcy.
  • Warto się bronić. Prywatni przedsiębiorcy komunalni, często rodzinne firmy z wieloletnią historią, mogą skutecznie egzekwować swoje prawa przed KIO i sądem.

Gratulujemy członkom ZPBK determinacji i dziękujemy pełnomocnikom za profesjonalne prowadzenie spraw. Związek będzie nadal wspierać firmy, które walczą o uczciwe i konkurencyjne zasady na rynku usług komunalnych.

Konkurencja nie jest zagrożeniem dla gmin, lecz gwarancją jakości i rozsądnej ceny dla mieszkańców.